Decluttering – ważne słowo na dwa miesiące przed świętami

Przestrzeń, w której przebywamy na co dzień ma ogromny wpływ na nasze życie. Jeśli jest dobrze zorganizowana i uporządkowana, to żyje nam się wygodnie, łatwo i przyjemnie. Niestety rzeczywistość często wygląda inaczej. Przytłacza nas ogromna ilość zupełnie niepotrzebnych rzeczy i sprzętów, których nie używamy od lat lub których kupiliśmy zbyt wiele. W takich warunkach nawet codzienne czynności potrafią sprawiać wiele problemów. Czas więc wprowadzić w życie decluttering.

Samo słowo „decluttering” ciągle wydaje się nieznane. I choć ma ono swój dobry odpowiednik w języku polskim, czyli odgruzowanie lub oczyszczanie, to i tak zagościło na stałe w języku polskim w oryginalnej, angielskiej formie. Popularność declutteringu wyrosła na bazie dwóch trendów, które z wielkim impetem wkroczyły w nasze życie. Mowa tu m.in. o minimalizmie, który powstał w kontrze do konsumpcjonizmu szerzącego się w przestrzeni otaczającej wielu ludzi. Decluttering spopularyzowany został także przez wszystkich tych, którym leży na sercu ekologiczne podejście do świata, ponieważ uporządkowanie własnego otoczenia, rezygnacja ze wszystkiego, co nie jest niezbędne, to działanie proekologiczne, mające na celu dobro planety.

Decluttering a okres przedświąteczny

Na co dzień nie zdajemy sobie sprawy, jaki wpływ na nas ma gromadzenie zbyt wielu sprzętów i drobniejszych przedmiotów. Jednak warto sobie uświadomić, że przywiązanie do nich odbiera nam swego rodzaju wolność, utrudnia codzienne funkcjonowanie i to często już od samego rana, gdy w przepełnionej szafie nie można znaleźć tego, co się chce na siebie włożyć. Pozbycie się nadmiernej ilość rzeczy, czyli właśnie decluttering, zwróci nam tę wolność, sprawi, że poczujemy się lżej i odzyskamy znacznie większą przestrzeń do życia. Trzeba jednak wiedzieć, że posprzątanie przeładowanego obszaru to bardzo trudne zadanie, a często jest ono po prostu niewykonalne w krótkim czasie.

Odgruzowywanie warto rozpocząć właśnie w okresie przedświątecznym, bo to tradycyjny czas wielkich porządków. Nie warto jednak stawiać sobie za cel zrobienia wszystkiego od razu, bo może się to okazać zbyt trudne, a brak efektów zniechęci nas do dalszego działania. Można zatem wielki cel, jakim jest decluttering całego domu czy mieszkania, podzielić na mniejsze cele i realizować je po kolei. Jeśli uda się „odchudzić” solidnie jedną szafę, poczujemy „wiatr w żagle”, który będzie świetnie motywował do dalszych działań.

Trzy etapy declutteringu

Gdy uświadomimy sobie, że nasza przestrzeń wymaga declutteringu, to cały proces należy rozpocząć od zwykłej selekcji przedmiotów. Wszystkie należy podzielić na trzy grupy. Pierwsza z nich to rzeczy do wyrzucenia, druga grupa to przedmioty, które można oddać innym. Ostatnią grupą jest wszystko to, co nadaje się do naprawy lub przeróbki.

Kolejnym etapem jest uporządkowanie przedmiotów i znalezienie najlepszego rozwiązania na ich przechowywanie. Warto zaopatrzyć się w pudełka i organizery dopasowane wymiarami do półek w szafach i szafeczkach. Na każdym pudełku umieszczamy etykietę informującą o tym, co znajduje się w środku. Trzeba też kierować się zasadą, aby rzeczy codziennego użytku były łatwo dostępne.

Ostatnim etapem declutteringu jest zapanowanie nad nawykami gromadzenia i kupowania zbyt wielu przedmiotów, mebli, ubrań, płyt czy nawet książek, które właściwie nie są niezbędne. Tylko dzięki ograniczeniu chęci posiadania można utrzymać wokół siebie przestrzeń przyjazną nam w stu procentach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *